Nowości
Home / Atrakcje turystyczne / Krasiczyn
Krasiczyn

Krasiczyn

Podkarpacie to region, gdzie znaleźć można wiele zabytków architektury rezydencjonalnej. Najbardziej znanym z nich jest oczywiście zamek Lubomirskich i Potockich w Łańcucie. Ale także okolice Przemyśla mają się czym pochwalić. To właśnie w leżącym około 10 kilometrów od miasta Krasiczynie znajduje się jeden z najpiękniejszych zamków renesansowych w Polsce.

Historia Krasiczyna

Pierwsza, drewniana budowla obronna stanęła w dzisiejszym Krasiczynie w XVI wieku. Wieś nazywała się wtedy Śliwnicą i należała do Orzechowskich. Od nich jako posag dostała się w ręce Jakuba z Siecina, którego syn Stanisław przyjął nazwisko Krasicki i rozpoczął budowę murowanego zamku. Dzieło to kontynuował jego syn Marcin, jeden z najbliższych doradców Zygmunta III Wazy. To właśnie za jego rządów zamek w Krasiczynie przybrał formę, którą znamy dziś. W 1608 w zmodernizowanej i wspaniale zdobionej rezydencji przyjmował Marcin królewską parę, a na pamiątkę tego wydarzenia rozkazał usypanie pod lasem trzech kopców.

Zapoczątkowany przez Marcina Krasickiego okres świetności zamku oraz ulokowanego u jego stóp miasteczka Krasiczyna nie trwał jednak zbyt długo. Już kolejny właściciel, Marcin Konstanty, znany zabijaka i procesowicz doprowadził posiadłość do ruiny. Kolejni jej zarządcy próbowali ratować zamek, ale kolejne wojny, przemarsze wojsk i klęski żywiołowe niweczyły te wysiłki.

Los odwrócił się dopiero w 1835 roku, kiedy Krasiczyn wraz z okolicznymi miejscowościami nabył książę Leon Sapieha. Zamek miał być siedzibą rodową w zastępstwie utraconego Kodnia. Rozpoczął się długoletni remont. Jednak i tym razem zadziałało fatum i niemal ukończoną budowlę strawił w 1852 roku pożar. Sapiehowie nie poddali się i przystąpili do kolejnego remontu. Gruntownie przebudowano zniszczone przez ogień wnętrza, wybito nową bramę wjazdową. Rozpoczęto także porządkowanie zapuszczonego parku zamkowego. Na początku XX wieku remont zamku w Krasiczynie można było uznać za ukończony.

Sapiehowie zgromadzili w Krasiczynie wspaniałą bibliotekę oraz kolekcję malarstwa europejskiego. Zamek stał się miejscem spotkań artystów i ważnych osobistości tamtej epoki. Jednak znowu ten okres świetności nie trwał długo. Na przełomie 1914 i 1915 roku w okolicy toczyły się ciężkie walki o Twierdzę Przemyśl. Podczas ostrzału ucierpiał także zamek. Prace renowacyjne trwały przez całe dwudziestolecie międzywojenne. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. 17 września 1939 roku od wschodu weszła do Polski Armia Czerwona. Zgodnie z postanowieniami paku Ribbentrop-Mołotow Krasiczyn znalazł się pod okupacją radziecką. Księciu Leonowi udało się wywieźć za San i następnie do Krakowa bibliotekę zamkową oraz część ruchomości. To co zostało rozkradli bądź zniszczyli żołnierze. Nie oszczędzili nawet krypty grobowej, z której wywlekli szczątki zmarłych, a z cynowych trumien zrobili koryta dla koni oraz wanny.

Po II wojnie światowej zamek w Krasiczynie pełnił role ośrodka szkoleniowego oraz liceum. Jego wartość historyczną dostrzeżono dopiero w latach siedemdziesiątych. Jednak prace remontowe ruszyły tak naprawdę dopiero dwadzieścia lat później. Dzięki nim udało się przywrócić posiadłości dawny blask. Dzięki renowacji możemy tu podziwiać jeden z największych w Polsce zespołów zdobień wykonanych techniką sgraffito. Tworzone w różnobarwnym tynku obrazy pokrywają ściany otaczające dziedziniec oraz część murów zewnętrznych. Przedstawiają one postaci cesarzy rzymskich, królów oraz papieży. W ostatnich latach udało się także odtworzyć wygląd kaplicy zamkowej, zniszczonej doszczętnie w 1939 roku.

Pałac w Krasiczynie

Czworokątna budowla ze znajdującymi się w narożnikach basztami: Boską, Papieską, Królewską i Szlachecką oraz bramą wjazdową skierowaną na stary trakt ruski otoczona jest rozległym parkiem krajobrazowym. Znaleźć tu można wiele gatunków drzew niespotykanych powszechnie na naszych terenach. Cypryśniki, miłorzęby i platany są ozdobą kolekcji. W parku zwraca uwagę aleja dębów i lip. Sadzono je kiedy w rodzinie Sapiehów rodziło się kolejne dziecko. Dąb dla syna, lipę dla córki. Do dziś pod częścią z nich zobaczyć można tabliczki z imieniem potomka rodziny.

About Anka Śliwa

Ciągle mnie gdzieś nosi i zbyt długo nie mogę usiedzieć w jednym miejscu. Zazwyczaj w góry, ale ciekawymi miejscami na nizinach też nie gardzę. Nie lubię wielkich miast, ale chętnie spędzam kilka dni Londynie, Paryżu czy Rzymie. Bo przede wszystkim lubię poznawać nowe miejsca. Kiedy wyjeżdżam to z plecakiem i samodzielnie, tak żeby móc zaplanować trasę i miejsca które odwiedzę. I żeby odpocząć od bycia w dużej grupie, co dla pilota i przewodnika górskiemu jest codziennością. Co robię kiedy jestem w domu? Czytam, oglądam filmy, planuję kolejne wyjazdy i od czasu do czasu brzdąkam sobie na gitarze.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Scroll To Top